Content

Plagiat- złodziej marzeń

02.09.2010 :: 13:56 Komentuj (4)

W naszym życiu są rzeczy, które nas niezmiernie wkurzają i w pewnym stopniu upadlają. Staramy się o nich zapomnieć, ale  jak na złość, nie możemy.  Ja mam tak, gdy tylko przypomnę sobie jedną z moich mini powieści (pisanej z moją dziewczyną). Otóż zeszłej zimy razem z Hikaru i Asuką poszliśmy do empiku i jak to mam w zwyczaju zacząłem grzebać w książkach. Wziąłem do ręki knigę o ciekawym tytule, otworzyłem na byle jakiej stronie, przeczytałem i zacząłem się śmiać. Hikaru i Asuka zaciekawieni, spytali o co chodzi.  Pokazałem im dialogi i oni też wybuchli śmiechem. „Teksty jak z naszego L.L.M.!” stwierdziliśmy i zaczęliśmy przeglądać jeszcze. W końcu kupiliśmy to dzieło. Czytając tą książkę na początku śmiałem się, jak idiota. Charaktery postaci, wygląd i dialogi- wszystko jak z naszego opowiadania pt. „L.L.M.”. ze strony na stronę podobało mi się to co raz mniej, aż w końcu wzbudzało we mnie irytację i agresję. Doczytałem i poprosiłem Asukę, aby podrzuciła mi nasze zeszyty, w których to pisaliśmy. Zacząłem czytać  jeszcze raz, porównując z naszymi wypocinami. Myślałem , że wyjdę z siebie i stanę obok. Wszystko było skopiowane.  Autorka jedyne, co zmieniła to płeć jednej z postaci. Wygląd, charaktery i dialogi były po prostu zerżnięte! Chyba nie muszę mówić, jak mnie to zdenerwowało. Pewnie, można powiedzieć, że to przypadek. Jasne, ale nie tu. Niestety L.L.M. publikowaliśmy w Internecie i cieszyło się sporym zainteresowaniem.  Autorka była tak bezczelna, że skończyła pisać pierwszy tom, kończąc na tym momencie, na którym my skończyliśmy. Nie wysiliła się, by dopisać coś jeszcze. Książka została wydana rok po publikacji naszych prac w sieci. Nie ważne, że pisaliśmy to dla jaj, nie starając się przy tym za specjalnie. Trzeba być bezczelnym, aby ukraść czyjąś pracę. Wykasowałem wszystkie mini powieści i opowiadania z sieci. Nie dopuszczę więcej do takiej sytuacji. Wiecie co mnie najbardziej boli? Zawsze chciałem być pisarzem, ale stwierdziłem, że moje prace są tak niestandardowe, że aż niedopuszczalne i nikt mi tego nie wyda. A tu ktoś przywłaszczył sobie coś, przy czym w ogóle się nie starałem i wydał,  odebrał też moje marzenia i wiarę, w szczątkową chociaż, uczciwość ludzką. Co zabawne, a zarazem tragiczne: mojej kumpeli też się to przytrafiło. Wiem, bo czytałem jej pracę przed znalezieniem na półce. W jej przypadku jednak , ktoś dokończył książkę sam. Oczywiście, nie trafiając w zamierzenia prawdziwej autorki i przy tym zaprzeczając początkowej fabule… ale cóż… plagiaty nigdy nie będą dobre… chyba, że ktoś bez skrupułów skopiuje…


Plagiator  w moim mniemaniu jest synonimem złodzieja marzeń, zabawy, pracy oraz wiary w społeczeństwo ucywilizowane i uczciwe…

Batalia wrześniowa zakończona sukcesem!

10.09.2010 :: 10:44 Komentuj (0)

Sesja i po sesji! Udało się w pierwszych podejściach. Na szczęście… może udałoby mi się w sesji pierwszej, gdybym nie był wtedy w szpitalu… a zresztą. Humor mam wyśmienity. W Biurze prawie pracy nie ma, więc siedzę na demotach, czytam wiadomości, najpewniej zaraz będę pisał swoje opko. W weekend najprawdopodobniej nic nie napiszę, bo z Hikaru robimy imprezę urodzinową. Oczko. Szczerze mówiąc nie bardzo wiem i chcę wiedzieć, jak to będzie wyglądało. Urodziny mamy dwunastego, zastanawialiśmy się, czy nie zrobić tego jedenastego, ale skończyło by się na imprezie również nocnej. Dziękuję postoję. Robimy w niedzielę, a w poniedziałek praca. Mam wymówkę by wyjść i jechać do siebie.  Co oprócz tego? Hikaru namówił mnie na założenie devianta. Zmusza mnie też do rysowania. A muszę wam powiedzieć, że z tym jest ciężko. Po szpitalu, w którym byłem w maju, nie wszystko wróciło u mnie do normy. Najbardziej martwią mnie ręce. Trzęsą się, jak u alkoholika i ciężko mi z tym rysować. No, ale mam nadzieję, że znów się nauczę rysować.


To tyle tej krótkiej notki, bo nie mam o czym napisać.

Twórczyk + emoty

21.09.2010 :: 08:16 Komentuj (0)

Dawno nic nie pisałem, to dziś będą emoty. Zaniedbałem tego bloga ze względu na twórczość artystyczną. Ostatnio sporo rysuje i jeśli używam do czegoś kompa, to do upgradowania devianta.  Chyba nie jestem aż takim beztalenciem, jak myślałem, bo mam już sporo watcherów. Przez deva przestałem nawet pisac O_O, a to nie dobrze.


Co do życia otwieram następny rozdział i wszystko zaczynam od nowa. Moi przyjaciele okazali się kimś za kogo bałem się ich brać. Tylko brali, nic nie dawali. Naru doradzi, Naru załatwi mi sprawę, Naru pomoże, ale kiedy ja potrzebowałem zwykłej rozmowy, bądź po prostu chciałem, żeby ktoś ze mną posiedział… ech… szkoda gadać. Pewnie przetrzymałbym jeszcze trochę, gdyby nie moje urodziny, które spędziłem sam. Mimo zorganizowanej imprezy. Po prostu siedziałem sam, a oni przy kompie. Nikt nie chciał ze mną gadać, choć wiedzieli, że tego bardzo potrzebuje. Doskonale wiedzą, że czas moich urodzin jest dla mnie bardzo ciężki. Całokształt ich zachowania tamtego dnia sprawił, że coś we mnie pękło i zdecydowałem, że więcej nie dam się tak robić. Szkoda, że tak wyszło… ale cóż poradzić?


Zaczynam rok licencjacki, nie wiem, jak się z tym wszystkim wyrobię. Uczelnia, pisanie pracy i badania, praca i gazeta. Pewnie prawie nie będę widywać się z Hikaru i Asuką. Będzie cieżko. Muszę wziąć się w garść XP


Żeby nie być samotnikiem zamierzam odnowić stare znajomości internetowe… w końcu Internetowi wszystko robią sami…